niedziela, 10 marca 2013

Rozdział 1

Po bitwie
Teraz już nic nie mogło przerwać spokoju wszystkich osób znajdujących się w Hogwarcie. Szczęście, które rozpoczęło się wraz ze zniknięciem Voldemorta nie trwało długo, teraz wszystkie rodziny poległych w bitwie musiały zająć się pogrzebami swoich bliskich. Jak dotąd Harry nie mógł się pogodzić ze śmiercią tych wszystkich osób, które poległy w jego obronie. A było ich dużo, za dużo. Przechodząc między rzędami wszystkich ciał, a także rannych co chwile widział znajome twarze. Collin Creevey. Lavender Brown. Tonks. Lupin. Podczas przechodzenia obok tych dwóch ostatnich czuł, że gdzieś w okolicach serca coś go ukłuło. Przecież oni mieli malutkiego synka... Wreszcie ich znalazł, Ron klęczał przy ciele Freda, a Hermiona przytulała Ginny. Ginny! Przecież się z nią rozstał, tylko dlatego, żeby nie była w niebezpieczeństwie. Teraz przebywał z nią blisko siebie, już bez niebezpieczeństwa zagrażającego ze strony Voldemorta.
-Ginny - powiedział - Możemy porozmawiać? Chwilę.
-Dobrze - odpowiedziała.
-Tylko nie oddalajcie się za daleko!
Wyszli z Wielkiej Sali.
-Może się przejdziemy po błoniach? - zaproponował.
-Mhm... - Odpowiedziała zamyślona.
Po paru minutach spaceru zatrzymali się.
-Ginny... - zaczął - Chciałbym cię przeprosić. Za to jak z tobą zerwałem, wiesz, że zagrażał ci Voldemort, ale nie mogłem zrobić nic innego. Wybaczysz mi?
-Jasne - powiedziała - tak szczerze, to ja nawet nie byłam na ciebie zła. Gdybym była na twoim miejscu to też bym tak zrobiła.
-Dziękuję ci bardzo - odpowiedział Harry i przytulił ją.
-Harry? - zaczęła ostrożnie - a teraz będziemy razem? Już nic nam nie przeszkodzi, na dobre i na złe?
-Tak - rzekł i  pocałował ją.
Całowali się przez parę minut, aż pojawiła się pani Weasley wołająca ich na śniadanie.
-Och... Dzieci, nie mogę uwierzyć! Jesteście razem! Tak pięknie razem wyglądacie, a teraz chodźcie na śniadanie.


*     *     *

Po zjedzonym śniadaniu wszyscy poszli do dormitoriów swoich dzieci, aby odpocząć po zwycięskiej bitwie. George kiedyś taki wesoły, teraz szedł z tylu przygarbiony i bardzo smutny po stracie brata. Zawsze nierozłączni, Fred i George Weasley jedni z największych żartownisiów w Hogwarcie od czasów Huncwotów. Teraz nikt by go nie poznał. 
Po kilku chwilach byli w wieży Gryffindoru. Nie ucierpiała tak bardzo jak pozostałe części zamku. Pozbijanych było tylko parę okien. Ciekawe co dalej, pomyślał z ironią Harry. Trójka przyjaciół opowiedziała co się z nimi działo przez ostatnie parę miesięcy. Właśnie mówili o ucieknięciu z Banku Gringotta na smoku, gdy Charlie im przerwał.
-Wow, naprawdę uciekliście na Węgierskim Ogniopyskim? To nie lada wyczyn, ten był naprawdę groźny, chociaż ślepy...
-Ale nic sobie nie zrobiliście? - przerwała mu pani Weasley - Uciekać na ślepym smoku! Przecież on mógł polecieć gdzieś, gdzie ich jest więcej!
 -Mamo - odpowiedział znawca smoków - Przecież w Wielkiej Brytanii już prawie nie ma smoków, a jeżeli już są to ministerstwo zrobi wszystko, żeby trafiły do Rumuni,
-Ale i tak - uparła się Molly - Ron, nie zrobiliście sobie nic?
-Jasne, że nie przecież dla nas taki smoczek to pestka. Tylko ręce nam się od tych łusek strasznie pokaleczyły, ale i tak byliśmy nieźle poparzeni tym złotem w skrytce. A teraz możemy dokończyć?
-Tak
-No dobrze, - powiedział Harry - więc jak już zeskoczyliśmy ze smoka to widziałem, jak Voldemort był strasznie zły.  Dowiedział się, że szukamy horkruksów. I wtedy wspomniał te wszystkie miejsca no i wśród nich był Hogwart, coś związanego z Roweną Ravenclaw. A później... To już potoczyło się bardzo szybko, w parę minut zdecydowaliśmy, że musimy się jakoś dostać do Hogwartu. Więc aportowaliśmy się w Hogsmeade, ale tam byli szmalcownicy. Podejrzewaliśmy, że Voldemort ostrzegł ich, że pojawimy się tam, nie mogli nas zobaczyć, bo byliśmy ukryci pod peleryną niewidką, wypuścili dementorów. Niestety nikt z nas nie mógł wyczarować patronusa, to by zdradziło gdzie jesteśmy i kto tu przybył. Ale wtedy uśmiechnęło się do nas szczęście. Abeforth się pojawił, wyczarował patronusa i nas uratował. Poszliśmy do Gospody pod Świńskim Łbem i powiedzieliśmy mu, że musimy się dostać do szkoły. Kiedy zdążyliśmy go przekonać to kazał pójść gdzieś Arianie, po paru minutach wróciła z Nevillem. Resztę już znacie. 
-Więc... Dlaczego nie powiedzieliście nam tego wcześniej? O całej wyprawie? - Zapytał Artur Weasley.
-Tato, przecież gdyby śmierciożercy was znaleźli to by wszystko z was wycisnęli. A wtedy Sam-Wiesz-Kto wiedział wcześniej, że szukamy horkruksów i przeniósł je gdzie indziej, a my nadal byśmy byli najbardziej poszukiwanymi ludźmi na świecie.
-Dobrze, już dobrze nie jesteśmy na was źli, prawda Arturze? - Kiwnął głową - A teraz do łóżek, nie chcecie wiedzieć jak strasznie wyglądacie. Jak się wyśpicie, to będziemy odbudowywać zamek, do domu wracamy pociągiem za dwa dni... 
-Ok, to teraz idziemy spać - powiedziała Hermiona i w trójkę skierowali się w stronę dormitoriów.
*    *    *
Następne dni wyglądały tak samo. Ciała śmierciożerców i Voldemorta zakopano na błoniach i zrobiono grób z ich nazwiskami, jeżeli kiedykolwiek ktoś chciał by je odwiedzić. 
Później przez parę godzin odnawiano zamek, pierwszego dnia naprawiono mury. Drugiego wszyscy się rozeszli po zamku i naprawiano każde pomieszczenie, było to trudne; w Hogwarcie było około dwustu sal i sześćdziesięciu korytarzy, co zauważył Ron.
-Mam już dosyć! - powiedział -Dzisiaj uporządkowałem chyba z dwadzieścia sali, jak dobrze, że już jutro wracamy do domu.
Po tym wszyscy w pokoju wspólnym wszyscy zmęczeni rozeszli się do dormitoriów.


*    *    * 
Następnego dnia podczas śniadania przemówiła profesor McGonagal - nowa dyrektorka.
-Świstokliki odlatują dzisiaj po pogrzebie z rodzinami w kolejności alfabetycznej. Osoby, które nie chcą zostać mogą odjechać Ekspresem do Londynu za godzinę.
-Mamo, zostajemy? - zapytał Bill.
-Nie, odjeżdżamy pociągiem - odpowiedział za nią pan Weasley - pochowamy Freda na mugolskim cmentarzu w naszej okolicy. Mama chciałaby go często odwiedzać.
-To ja pójdę się spakować - powiedział Harry - zostawiłem tu kilka rzeczy rok temu. Idziesz Ron?
-Tak - odpowiedział.
-Kurczę, nie mogę uwierzyć Fred nie żyję - powiedział Ron w drodze do wieży Gryffindoru - George też nie wychodzi z dormitorium, totalnie się załamał. mam nadzieję, że jak wrócimy do Nory to będzie bardziej rozmowny, nigdy bym sobie tego nie wyobraził, spokojny któryś z bliźniaków...
-No niestety tak już jest - rzekł Harry - każdy musi umrzeć prędzej, czy później... Szkoda, że ja nie pamiętam swoich rodziców. Miałbym kilka szczęśliwych wspomnień z dzieciństwa.
-Hasło? - zapytała Gruba Dama; doszli już do dziury za portretem.
-Harry bohaterem - mruknął Ron.
-Kurczę, dałaby sobie spokój z takim hasłem. Przez sześć lat mogłem to wytrzymać, ale dłużej będzie gorzej. Chyba się gdzieś ukryję - zażartował.
-Może zostaniesz w Norze na stałe? U nas nie musiałbyś nigdzie wychodzić.
-Taak, tylko chciałbym wrócić za rok do Hogwartu, no wiesz chciałbym też zostać aurorem, chociaż Kingsley mi powiedział, że wszyscy, którzy walczyli w bitwie nie muszą zdawać testów.
-Ja też, ale nie jestem pewien co do szkoły. Mama na pewno by chciałaby, żebym wrócił, ale po co? I tak bym mógł pomóc w tym roku Georgowi w sklepie, przydałaby mu się...
-Tak, tak - odezwał się głos u góry schodów, prowadzących do dormitoriów chłopców - Możesz od razu wynaleźć coś nowego, dawno tam się nic nie nie pojawiło, ale po ponownym otwarciu chciałbym stworzyć coś naprawdę super - dodał bliźniak z uśmiechem na twarzy.
-George! - zawołał jego brat - Wreszcie wyszedłeś! To znaczy, uśmiechasz się i wogóle.
-Tak, Fred nie chciałby, żeby ktoś z jego rodziny był smutny.
-Tak, nie chciałbym - odezwał się głos za nim i w świetle słońca pojawił się żywy Fred Weasley.

5 komentarzy:

  1. czytam, czytam, fajnie, fajnie, az dochodzę do koncowki. no nie powiem, zwalila mnie z nog :D
    moj Freddie <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawie się zapowiada :)
    Fred żyje *.*
    Będę chętnie śledziła rozdziały :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej,hej! Nie widzę tu właściwej zakładki, gdzie mogłabym to umieścić, więc piszę tu.
    Zapraszam serdecznie na grupę na Facebook'u, gdzie zbieramy młodych pisarzy/blogerów FanFiction potterowskich. https://www.facebook.com/groups/144298415738706/ Jest ona by pokazać siebie, swojego bloga, podyskutować na różne tematy, a także doradzać :)
    Pozdrawiam!
    PS: Czekam na kolejne rozdziały ;3

    OdpowiedzUsuń
  4. Informuj mnie proszę o nowych notkach w zakładce SPAM, dobrze?
    Będę wdzięczna ♥

    OdpowiedzUsuń